Muszę Wam się przyznać, że fotografowanie koncertów często nie jest dla fotografa najlepszym sposobem na spędzenie spokojnego wieczoru przy ulubionej muzyce. Zdarza się fotografować artystów, którzy mimo wyszukanej ekspresji scenicznej i wielu pomysłów choreograficznych nie potrafią przekonać do swojego repertuaru. Pół biedy, jeżeli postaci są barwne i przynajmniej na zdjęciach wyglądają atrakcyjnie. Często brakuje jednego i drugiego.

Czasem zdarza się jednak, że przychodzi taki wieczór, kiedy trafiasz na artystów z prawdziwego zdarzenia, których słuchanie to sama przyjemność, a fotografowanie pozwala utrwalić chwile, do których wraca się później wielokrotnie.
Tak było już jakiś czas temu na festiwalu niepełnosprawnych w Podolanach, gdzie wystąpił jeden z moich ulubionych duetów scenicznych – Maja i Andrzej Sikorowscy.

W przypadku Sikorowskich nie tylko słuchanie staje się przyjemnością, ale także i fotografowanie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zostaw komentarz

*

  • Facebook