Plener w ogrodzie botanicznym

11 października, 2012 0

W związku z tym, że historia plenerowa, którą zaraz zobaczycie była dość wyjątkowa, postanowiłem „odłączyć” ją od poprzedniego wpisu z reportażem ślubnym Asi i Jarka.

Nasze zmagania plenerowe wymagały od nas wiele cierpliwości. Dwukrotnie próbowaliśmy się umówić na zdjęcia z kilkudniowym wyprzedzeniem w teoretycznie zapowiadany „najpiękniejszy” dzień tygodnia, jednak pogoda zawsze krzyżowała nam plany. Mówią, że do trzech razy sztuka. I chyba coś w tym jest :)

W niedzielne przedpołudnie, już niezależnie od pogody zdecydowaliśmy się na wyjazd do ogrodu botanicznego w Krakowie. Na miejscu przywitały nas chmury i rzęsisty deszcz, które wyraźnie nie miały zamiaru dać przebić się słońcu. Udało nam się jednak znaleźć schronienie w szklarniach ogrodowych, gdzie w czasie oczekiwania zdążyliśmy zrobić całkiem interesujące wprowadzenie do sesji właściwej:)
Niedługo potem, pogoda wreszcie stała się dla nas łaskawsza, a zza chmur przebiło się słońce.

Przed komputerami nie powinniście mieć podobnych problemów jak my, więc oglądajcie spokojnie :)

J&J czyli Joanna i Jarek

11 października, 2012 1 Comment

Ślub Asi i Jarka był dla mnie w pewnym sensie wyjątkowy. Z Asią znamy się od piaskownicy, więc i fotografowanie tego dnia było zdecydowanie bardzo spontaniczne.
Wracając sentymentalnie do miejsca swojego dzieciństwa zapraszam na relację z ich najważniejszego dnia w życiu.
Relacja z pleneru w następnym wpisie.

Zgodnie z zapowiedzią, która pojawiłą się niedawno na Facebook’u dzisiaj zobaczycie u mnie zdjęcia z czerwcowego ślubu Agi i Łukasza, którym przez cały dzień towarzyszyła przecudna pogoda.
Ich uroczystość zwieńczyliśmy sesją plenerową w pięknym ogrodzie w Łapanowie, który zahipnotyzował swoją kolorystyką i spowodował, że zdjecia nabrały nutki niezwykłości.

Zapraszam!

Muszę Wam się przyznać, że fotografowanie koncertów często nie jest dla fotografa najlepszym sposobem na spędzenie spokojnego wieczoru przy ulubionej muzyce. Zdarza się fotografować artystów, którzy mimo wyszukanej ekspresji scenicznej i wielu pomysłów choreograficznych nie potrafią przekonać do swojego repertuaru. Pół biedy, jeżeli postaci są barwne i przynajmniej na zdjęciach wyglądają atrakcyjnie. Często brakuje jednego i drugiego.

Czasem zdarza się jednak, że przychodzi taki wieczór, kiedy trafiasz na artystów z prawdziwego zdarzenia, których słuchanie to sama przyjemność, a fotografowanie pozwala utrwalić chwile, do których wraca się później wielokrotnie.
Tak było już jakiś czas temu na festiwalu niepełnosprawnych w Podolanach, gdzie wystąpił jeden z moich ulubionych duetów scenicznych – Maja i Andrzej Sikorowscy.

W przypadku Sikorowskich nie tylko słuchanie staje się przyjemnością, ale także i fotografowanie.

W życiorysie każdego fotografa ślubnego przychodzi dzień, w którym zostaje zaproszony na wesele w charakterze gościa. Sytuacja ta zdarza się o wiele rzadziej niż samo uczestnictwo w ślubach, odbywających się często tydzień po tygodniu.

W takiej chwili pojawia się pokusa, by tym razem zostawić swój aparat w domu i odpocząć od ślubnego rytuału. Z drugiej jednak strony przychodzi wątpliwość, bo przecież jak tu nie sprawić najpiękniejszego prezentu swoim przyjaciołom.

Stając przed podobnym dylematem decyzja może być tylko jedna – dobra zabawa z aparatem w ręku.
Dzisiaj, kiedy już trochę ochłonęliśmy po ekscytującym dniu ślubu i wesela Asi i Mateusza przyszedł czas na wspólne oglądanie zdjęć i wspominanie tego jak bawiliśmy się w tej wyjątkowej chwili.

Jednocześnie oświadczam wszystkim, którzy oczekiwali na odpowiedź na pytanie zadane niedawno na blogu – OWSZEM – Panu Młodemu udało się doprowadzić swoją żonę do ołtarza! Zobaczcie tylko w jaki sposób :)

Uroki majowego ślubu

10 lipca, 2012 0

W ciągu ostatnich kilku lat miesiąc maj bywał najbardziej zaskakującym i nieobliczalnym pogodowo miesiącem w roku. Mimo tego do dzisiaj jest bardzo popularny wśród Młodych Par, które z nadzieją oczekują na swój ślub jak na budząca się do życia wiosnę.
Nie straszny staje się nawet majowy deszczyk, który często rosi zakochanych tego upalnego dnia.

Dla Kasi i Bartka wspomniany deszcz nie skąpił swą obfitością. Przywitał ich już przed południem i nie dał o sobie zapomnieć aż do końca dnia.
Mimo to, założę się, że ten dzień z chęcią powtórzyli by raz jeszcze!

Zobaczcie sami :)

Bądźcie cierpliwi – odpowiedź już niedługo!

Jakiś czas temu mieliście okazję poznać chór gospel „Joyful Voice”, przy okazji publikacji na blogu zdjęć z naszej wspólnej sesji zdjęciowej. Dzisiaj oceńcie jak zaprezentowali się „na żywo” w czasie koncertu plenerowego. Niech żałują Ci, którzy nie mogli ich usłyszeć!

Mam nadzieję, że przynajmniej zdjęcia oddadzą wspaniałą atmosferę, którą stworzyli w trakcie występu w Podolanach.
Kto jeszcze nie zna jednego z hitów Joyful Voice klika na poniższy link:

http://www.youtube.com/watch?v=ovcIiC7nHCw&feature=related

Have a good fun!

P.S. Mam dziwne przeczucie, że nie są to ostatnie zdjęcia Joyfula, które zobaczycie na moim blogu:)

Wraz z rozpoczęciem nowego sezonu ślubnego przyszła wreszcie pora na podsumowanie roku 2011.

We wpisie znajdziecie pokazany w wielkim skrócie przekrój zdjęciowy całego ubiegłego sezonu – emocjonujący czas przygotowań, wiele podpatrywanych radości, poznawane mnóstwo niesamowitych ludzi i kilkanaście indywidualnych historii, które miałem okazję przeżywać razem z „moimi” Młodymi Parami.

Jestem pewien, że w tym roku spotkam się podobną dawką emocji. Liczę na Waszą pomoc!

Dwa tygodnie temu, wspólnie z prawie 30-osobowym chórem gospel Joyful Voice, spotkaliśmy się podczas sesji zdjęciowej do ich nowej strony internetowej.

W sali prób Domu Kultury na krakowskim Kazimierzu zaaranżowaliśmy niewielkie studio. Przez kilka godzin wytrwale zmienialiśmy aranżacje, nie tylko te wizualne, ale i muzyczne.

Moim zadaniem było sfotografowanie chórzystów tak, aby każdy korzystający z ich strony, nie mógł się oprzeć ich posłuchaniu i zobaczeniu na żywo. Strona obecnie jest jeszcze w budowie, ale pewnie już niedługo będziecie mieli okazję sprawdzić, czy to się udało. Niezwłocznie poinformuje, jak tylko będzie gotowa.

Najpierw zobaczycie sesje portretową, a dalej sesję „in motion”, w czasie której chórzyści dali całych siebie pozując w rytmie niecichnącej muzyki gospel.

Musze przyznać, że pracując z Joyful Voice bawiłem się chyba nie mniej niż oni sami. Mówiąc szczerze tak właśnie wyobrażałem sobie osoby, które należą do chóru reprezentującego ten styl muzyki – radośni, ekspresyjni, wiecznie uśmiechnięci – jednym słowem wulkany energii. Oni jednak nie tylko spełnili, ale nawet przewyższyli moje oczekiwania :) Zobaczcie sami – to oni – Joyful Voice!

Na końcu wpisu znajdziecie relację video z naszej sesji :)

 

Najpierw część portretowa:

 

 

Więcej zdjęć

  • Facebook